Paradokumentalne dno telewizyjne.

Od kilku lat nasze kochane stacje telewizyjne karmią nas bardzo słabą jakością. Niestety nic nie wskazuje na to żeby sytuacja miała się poprawić. Prekursorem tych działań był oczywiście TVN. Jedna z lepszych stacji telewizyjnych w kraju, która dała nam pierwsze reality show, nauczyła cały kraj tańczyć oraz gotować, również rozpoczęła modę na seriale paradokumentalne. Niestety w Polsce bardzo mało stacji jest kreatywnych na tyle żeby nie robić czegoś na licencji lub inspirować się produkcją zachodnią i to właśnie TVN bazuje na tym najczęściej. Swoją przygodę z paradokumentem zaczęli od Detektywów i W11 wplątując w to jeszcze Sędzie Anne Marie Wesołowską i Sąd Rodzinny. Szczerze powiem, że nie mam pojęcia dlaczego tego typu produkcje utrzymują się tyle czasu na antenie, a dodatkowo otrzymują nagrody w postaci Telekamer.

Oczywiście w ślady TVN-u poszedł Polsat i zaserwował nam totalne dno. Pamiętniki z wakacji, o których mam zamiar pisać były chyba najgorszą formą tych „seriali”. Najbardziej przykre jest jednak to, że znaleźli się chętni żeby wystąpić w takiej produkcji oraz tacy, którzy to oglądali, biorąc pod uwagę jaki mamy teraz dostęp do różnych programów telewizyjnych. Przyznaje, że obejrzałam jeden odcinek, tylko dlatego, że (o zgrozo) wystąpił tam mój kolega z liceum. Szczerze powiem, że gdybym mogła oglądać telewizje z ciągłym facepalmem, to na pewno bym skorzystała. Najśmieszniejsze jest oczywiście to, że przez krótki okres był to hit Internetu.

Następnie nastała era trudnych spraw. Zbiorę ten typ paradokumentów właśnie tak, trudne sprawy. Może dlatego, że właśnie pierwszym tego typu serialem były Trudne Sprawy, Polsatu. Szczerze powiem, że dowiedziałam się o wszystkim z Internetu i nie mogłam się w tym odnaleźć. Logicznie rzecz ujmując to jedna pozycja tego typu w ramówce jednej stacji powinna wystarczyć. Jednak w Polsce logika nie obowiązuje. TVN wprowadził Ukrytą Prawdę i Szpital, Polsat jeszcze dwie pozycje Dlaczego ja i Dzień, który zmienił moje życie. Długo miałam nadzieję, że nasza kochana telewizja publiczna będzie się trzymać z daleka, ale jesienią 2013 uległa modzie i wprowadziła paradokument do TVP2.

Jeszcze można wspomnieć o modzie na tzw miksy reality show z fabułą. Tu też pierwszy był TVN ze swoją przełomową Wawa NonStop, która miała być ogromną rewolucją w naszej telewizji, a po pół roku została zdjęta z programu. Kolejnym hitem tego typu jest pełna predyspozycji Miłość na bogato stacji muzycznej Viva. Niby wszyscy się śmieją, szydzą, a jednak jedyną dobrą telewizję można znaleźć na TVN 24 lub Polsat News.

Zadziwia mnie fakt, że ludzie w Polsce, którzy mają swoje problemy, którym nie jest łatwo znajdują czas żeby oglądać programy o problemach innych ludzi, które są sztuczne i okropnie zagrane. Może tylko dlatego żeby móc powiedzieć „inni maja gorzej”? Wiadomo, że dla stacji telewizyjnych liczą się głównie pieniądze, ale dlaczego z oszczędności karmią nas taką papką? Dla kogoś kto nie posiada wielkiego pakietu kablówki lub innej platformy telewizyjnej nie ma żadnej alternatywy. Ogólnodostępna telewizja w naszym kraju nie jest w żadnym stopniu innowacyjna, kreatywna, powiela dobrze znane formaty, tylko zerkając na zachód co można zrobić nowego. Dobrze, że niektóre formaty z zachodu nie mają racji bytu w naszej polskiej rzeczywistości. Wyobraźcie sobie np. serial pokroju House of cards o polskiej polityce :)

2 comments on “Paradokumentalne dno telewizyjne.

  1. Ja uważam ze ten cały cyrk ma drugie dno.ma poprostu nas,Polaków zdołować,ma powodować to,że zaczniemy wstydzić się bycia Polakami,poprostu proces wynarodowienia się rozpoczął a ludzie niestety nic z tym nie robią.a wystarczy poprostu przełączyć kanał. Zauważmy jakiego typu reklamy mamy w tv…leki i kredyty, pożyczki,chwilówki. To jest straszne.niestety nie będzie teraz happy end’u. My,ludzie już jestesmy na tyle głupi, „wyprani” że lepiej już nie będzie. Pozdrawiam normalnych

  2. Fajnie że zauważyłaś tą przyczynę, o której nie zawsze się pisze…że lubimy poczuć, że ktoś ma jeszcze gorzej. Nawet jak niekoniecznie życzymy mu źle, to jest ta obawa, przed byciem na końcu jakiejś wydumanej listy. No i oglądają ludzie takie programy…
    U mnie nie ma szans dziewczyna, która na stałe ogląda takie seriale i bierze z nich wiedzę o życiu. Bo można mówić, że się to ogląda z przymrużeniem oka, że się nie bierze tego na serio…ale jednak jeśli obejrzysz kilkanaście-kilkadziesiąt odcinków takiego czegoś, to przesiąkasz tą przerysowaną mentalnością.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *