Deadpool – antybohater, którego pokochają wszyscy

Czego innego się spodziewaliście? Właśnie wróciłam do domu, rozsiadłam się wygodnie, położyłam laptopa na kolanach i będę uzewnętrzniać swoje przemyślenia o nowym filmie z uniwersum Marvela. „Deadpool” nie jest idealny, ale świetnie oddaje to, co jego twórcy chcieli z nim zrobić i zdecydowanie nie zawodzi oczekiwań fanów. Zanim przejdziemy do dalszej części tekstu, proszę włączyć podkład muzyczny zamieszczony poniżej.

„Deadpool” jest i był jednym z najbardziej oczekiwanych filmów tego roku. Oczekiwania te były ogromne, poprzeczka zawieszona wysoko, bo to antybohater, z jakim jeszcze nie mieliśmy do czynienia. Zacznijmy od początku. Wade Wilson radził sobie w życiu, w końcu znalazł swoją lepszą połówkę, ale wszystko to niszczy choroba. Wtedy zgłasza się do niego „agent Smith”, który obiecuje pomoc. Tak, pod wpływem mutacji powstaje Deadpool. Prawie każdy film o superbohaterach to niekończąca się walka o niedopuszczenie do wielkiej katastrofy, jak na przykład koniec świata albo unicestwienie jego części. Tutaj sprawa jest prosta. Jeden facet sprawił, że drugi z nich jest praktycznie nieśmiertelny, ale przy tym brzydki. Więc teraz drugi z panów boi się, że z powodu wyglądu odtrąci go kobieta, którą kocha (wychodzi mała wiara w ludzi i brak zaufania). To skutkuje tym, że Deadpool chce odszukać Francisa i zmusić go do usunięcia skutków ubocznych mutacji. To brzmi jak fabuła telenoweli, prawda? Mamy wielką miłość, rozstanie, strach przed odrzuceniem, a w między czasie jeszcze zemstę. Wszystko to opakowane w humor, który czasami jest tak prosty, że aż boli, genialną muzykę i Ryana Reynoldsa. Film czasami trąci przewidywalnością, ale przy użyciu takiego schematu było to raczej oczywiste.


Nie zrozumcie mnie źle, „Deadpool” ma cudowne momenty, ale większość ludzi na sali śmiała się z tych najbardziej oczywistych i grubiańskich żartów. Większość z tych ludzi powie, że to był fenomenalny film  i nie przyczepi się do niczego. Ja jestem w mniejszości. „Deadpool” jest kopalnią popkulturowych smaczków, a nawiązania do „Gwiezdnych Wojen”, „Uprowadzonej”, „Matrixa” (tej ostatniej prawie nikt na sali nie wychwycił!), po Wham! i Sinéad O’Connor (w tym przypadku część sali nieśmiało wydała z siebie coś na kształt śmiechu, ale dopiero za drugim razem) to tylko wierzchołek góry lodowej. Może wyjdzie tu moja dziwność, ale mi podobała się rozmowa o komodach i krzesłach z Ikei.


Zdecydowanym i największym plusem „Deadpoola” jest sam Deadpool i Ryan Reynolds. Świetnie wpisał się we wszechobecną autoironię, zrozumiał konwencję i dzięki temu, ja nie wyobrażam sobie kogoś innego w tej roli. Mniejszym plusem jest T.J. Miller, którego można zobaczyć w „Dolinie Krzemowej”. Świetnie uzupełniał się z głównym bohaterem. Morena Baccarin, Ed Skrein, Gina Carano i cała reszta to tylko drugie i niezbyt udane tło. Może dlatego, tak łatwo było Reynoldsowi błyszczeć.


„Deadpool” jest napakowany masą sprośnych żartów, które nie każdego zadowolą. Znajdą się też przebłyski inteligencji scenarzystów skierowane do bardziej „dorosłej” i wymagającej widowni. Ton całości nadają już początkowe napisy, które praktycznie kpią z każdego, kto wziął udział przy tworzeniu filmu (końcowe też są całkiem niezłe). Dobrze mu robi to, że główny bohater jest świadomy bycia „superbohaterem” i kilkukrotnie burzy czwartą ścianę, aby zwrócić się do widza. Pierwszy film z serii (bo będzie druga część) jest udanym wprowadzeniem. Nie trzeba być fanem komiksów i znać tych o Deadpoolu, żeby zrozumieć konwencje filmu. Osobiście nie jestem zawiedziona. Nie jestem też zachwycona. Moim zdaniem produkcja jest taka, jaka miała być. W pełni oddała zamiar twórców i na pewno zrobiła dobrze całemu gatunkowi. Po seansie, z pełną stanowczością mogę powiedzieć dwie rzeczy – już nigdy nie będę patrzeć na jednorożce w ten sam sposób i jestem fanką tej postaci oraz filmu. Za autoironię, za odwołania do popkultury, za Ryana Reynoldsa, za muzykę i pomimo jednowymiarowych, sprośnych żartów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *