The Girlfriend Experience, czyli o ekskluzywnych paniach do wynajęcia

To, że Steven Soderbergh potrafi stworzyć telewizyjne cudo przekonaliśmy się za sprawą The Knick. Przy recenzowanym serialu pełni rolę producenta wykonawczego, więc bezpośredniego wpływu na proces twórczy nie ma. Jak zatem wypada nowa seria telewizji Starz, która opowiada o ekskluzywnych paniach do wynajęcia?

The Girlfriend Experience został oparty na filmie Soderbergha o tym samym tytule. W produkcji z 2009 roku główną rolę zagrała osławiona Sasha Grey. Tutaj postawiono na Riley Keough, czyli wnuczkę Elvisa Presleya. Fabuła serialu skupia się na młodej Christine, która studiuje prawo i dostaje się na staż do prestiżowej firmy. Jak każdy na początku swojej kariery zawodowej zmaga się z brakiem czasu i pieniędzy. Christine zainteresuje się przedsięwzięciem swojej przyjaciółki, która swój wolny czas spędza z mężczyznami, którzy jej za to płacą. Jedna rzecz poprowadzi do drugiej i kobieta skuszona pieniędzmi i byciem pożądaną wsiąknie w świat elegancji i wielkich pieniędzy. Należy wspomnieć, że pójście do łóżka z klientem wcale nie jest takie oczywiste. Niektórzy z panów potrzebują jedynie towarzystwa do rozmowy.


Christine sprawia wrażenie, jakby na niczym jej nie zależało. Jest bardzo wycofana i stonowana. Na co dzień ubiera się w koszule zapięte pod szyje i sweterki, praktycznie nie nosi makijażu, a włosy zawsze ma upięte w koka. Typowa szara myszka, która niczym nie wyróżnia się z tłumu. Przy tak nieśmiałym wyglądzie, aż dziwi jej osobowość. Dziewczyna nie boi się eksperymentować czy zrobić pierwszy krok. Wydaje się, że „drugi etat” pozwala jej faktycznie zgłębić własną kobiecość i rzeczywiście być sobą. Riley Keough wypada dość średnio. Jej mina ciągle pozostaje taka sama, sprawia wrażenie jakby granie nie sprawiało jej żadnej przyjemności. Jej postać jest co prawda napisana w sposób bardzo psychologiczny, ma być kompleksowa i taka jest. Ja niestety widzę znudzoną życiem dziewczynę, która znalazła sposób, aby się rozerwać. Obejrzałam 2 odcinki, które w żaden sposób nie wyjaśniają jej motywów.
The Girlfriend Experience zrealizowane jest dobrze. Bardzo duże znaczenie mają tu zdjęcia. Nie sposób nie zauważyć tu podobieństwa to The Knick. Bazujemy przede wszystkim na zbliżeniach, które są delikatne i nienachalne, znajdą się też efekty rozmycia i braku ostrości. Sam scenariusz wydaje się być przewidywalny – Christine na początku spodoba się luksusowe życie, ale z czasem zacznie mieć wyrzuty sumienia i będzie szukała sposobu wydostania się z problematycznej sytuacji. Obym się myliła i serial zaskoczył mnie fabułą.


Generalnie The Girlfriend Experience dobrze się ogląda, ale nie angażuje widza. Wydarzenia są pozbawione większych emocji. Każdy, kto spodziewa się niezliczonych scen seksu i nagości, będzie rozczarowany. Tutaj skupimy się przede wszystkim na psychologicznym podejściu do biznesu ekskluzywnych kobiet do towarzystwa. Mam nadzieję, że postać Christine odpowiednio się rozwinie i Riley Keough będzie miała możliwość pokazania pokładów talentu, jakie w niej są. Na razie całość wypada średnio.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *