The Five, czyli kryminał, który trzeba zobaczyć

O The Five dowiedziałam się dzięki Jakby Niepaczeć! Mimo, że gdzieś, kiedyś mignęli mi znajomi aktorzy, jakoś nie powiązałam wszystkich szczegółów. Obejrzałam Weź to Zobacz i dzięki Kai i Januszowi zainteresowałam się na tyle, że 10 odcinków połknęłam w zasadzie jednego dnia.

Polski tytuł The Five jest wyjątkowo nieudany. Porzucony według Harlana Cobena brzmi okropnie. Wystarczyłby sam Porzucony, który co prawda nie jest dosłownym tłumaczeniem angielskiego tytułu, ale w pełni oddaje to, o czym serial jest. Oczywiście, dzięki niemu wiemy, kto taki odpowiada za stworzenie produkcji. Jest nim Harlan Coben, czyli autor, który napisał niezliczoną ilość książek. The Five jest jego pierwszym projektem telewizyjnym i to bardzo udanym. Nie zawsze pisarze potrafią napisać dobry scenariusz, chociaż zawsze biorą udział w tworzeniu swoich adaptacji. Coben odnalazł się w serialowym świecie znakomicie, a The Five trzyma w napięciu do ostatnich minut.

Przejdźmy do fabuły. Policja bada sprawę morderstwa, a w wyniku badań dowodów zebranych na miejscu zbrodni, okazuje się, że znalazło się tam DNA chłopca, który zaginał 20 lat temu. Śledztwo prowadzi Danny (O.T. Fagbenle), czyli przyjaciel rodziny zaginionego dziecka. Jest związany Markiem (Tom Cullen), bratem małego Jesse’ego. Sytuacja na powrót wiąże ze sobą ścieżki czwórki przyjaciół z dzieciństwa, do których należą też Pru (Sarah Solemani) i Slade (Lee Ingleby). Odkrycie DNA otworzy stare rany, na jaw wyjdą nowe szczegóły, które niektórzy ze świadków zataili przed policją. Problemy będą się nawarstwiać, niektóre ze zbrodni będą się ze sobą wiązać, a wszystko doprowadzi do odkrycia, kim jest Jesse i co się z nim stało.

The Five ma znakomitą obsadę! Tom Cullen, którego niektórzy znają z Downton Abbey, a inni z Weekend, będą zachwyceni. Aktor pokazuje się z zupełnie innej strony. Jest fantastycznie zaangażowany. Jego Mark potrafi być czuły wobec matki i Pru, ale brutalny, kiedy wymaga tego sytuacja. Jest szalenie inteligentny, sprytny i bardzo zdeterminowany, aby odnaleźć brata. Zachwyca też O.T. Fagbenle, u którego nie widzę Franka z Looking. Tutaj jest odpowiedzialnym tatusiem, bardzo dobrym policjantem i detektywem. Pomiędzy wszystkimi bohaterami czuć niesamowitą chemię, jakby faktycznie dorastali razem i znali się od dwudziestu lat. Każdy z nich ma swoje wspomnienia z feralnego dnia, kiedy zniknął Jesse, każdy ma poczucie winy i każdy angażuje się, aby go odnaleźć.

Fabuła The Five jest niezwykle napięta. Każdy odcinek jest wykalkulowany z aptekarską dokładnością. Widz otrzymuje tyle informacji, ile Coben chce.  Razem z bohaterami serialu mogliśmy rozwiązywać zagadkę zniknięcia Jesse’ego. Wydarzenia ze współczesności przeplatają się z retrospekcjami, które uzupełniają naszą wiedzę. Atmosfera czasami jest ciężka. Kolejne odkrycia policji i naszych bohaterów zaskakują. Wszystko w The Five jest na swoim miejscu. Na szczęście Coben skupił się najbardziej na wątku kryminalnym, chociaż znalazł miejsce też na te poboczne. Związek Marka i Pru został zepchnięty na drugi plan, dzięki czemu nie zabierał czasu ważnym wydarzeniom. Ciekawym bohaterem jest też Slade, który nie boi się drastycznych ruchów, łamania prawa. Jest charakterem spod ciemnej gwiazdy i jest zdecydowaną przeciwwagą dla pozostałych postaci.

The Five jest serialem na piątkę. Fantastycznie wciąga. I bezsprzecznie nadaje się do binge watchingu. Rozwiązanie całości może trochę szokuje, ale też zawodzi. Pięknie oddaje to przysłowie, że najciemniej jest zawsze pod latarnią. Serial ma brutalne momenty i jest dość ciężki, dlatego też szczęśliwe zakończenie wydaje się być nie na miejscu. Dlatego na piątkę, a nie szóstkę. The Five możecie teraz oglądać na Canal+.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *