Seriale pierwszej połowy 2016 roku, które warto nadrobić

Pierwsze sześć miesięcy 2016 roku już za nami. Wakacje to dobry czas na nadrabiane serialowych zaległości, a dobrych, nowych produkcji, które zasiliły telewizję w tym roku nie brakuje. Mam dla was aż 12 pozycji, z którymi zdecydowanie warto się bliżej poznać. Mowa tu oczywiście o premierach. Zapytacie: ale dlaczego? Fantastyczne doznania, genialne historie, a później tematy do rozmów i nie bycie popkulturowym wyrzutkiem ;)

Billions
Serial skupia się na historii miliardera, Bobby’ego Axelroda, który dorobił się na funduszach hedgingowych. Swoją pracą zwraca uwagę prokuratora generalnego USA, Chucka Rhoadesa. Szybko okaże się, że nieporozumienia pomiędzy panami są nieuniknione. Bobby jest facetem, którego łatwo nie lubić. Ma wszystko. Dosłownie. Dobrze prosperującą firmę, a co za tym idzie również mnóstwo pieniędzy, kochającą żonę i zdrowe dzieci. Przez społeczeństwo uważany za filantropa. Jedną transakcją zwróci na siebie uwagę wszystkich, co zaowocuje kolejnymi spotkaniami z prokuratorem generalnym. Billions przypomina trochę House of Cards. Tutaj nie ma wielkich zwrotów akcji, wybuchów i strzelanin. Tu się analizuje, słucha i naprawdę śledzi kolejne poczynania bohaterów. Od pierwszych minut twórcy wodzą nas za nos. Manipulacje są tutaj na porządku dziennym, nie wspominając o moralnych rozterkach większości bohaterów. Billions powinien zainteresować fanów seriali, którzy od takich produkcji wymagają czegoś więcej niż wampirów, biegających po lesie. Obserwowanie słownych przepychanek i kolejnych przetasowań na najwyższych szczeblach będzie zajęciem niezwykle interesującym. W obsadzie Paul Giamatii i Damian Lewis.

American Crime Story: The People vs. O.J. Simpson
Nowa antologia Ryana Murphy’ego jest zdecydowanym odejściem od tego, co producent robił wcześniej. Pamiętacie Glee, American Horror Story i Scream Queens? Odsuńcie to na bok i zapnijcie pasy. Historia American Crime Story: The People V. O.J. Simpson nie opowiada tylko o samej sprawie, śledztwie, a następnie procesie futbolisty. Zagłębia się ona też w problemy na tle rasowym i społecznym. Druga połowa sezonu to konkretne ukazanie, jak głęboko rasizm siedzi w amerykańskich obywatelach, ale też jak społeczność czarnoskóra czuje się ze sobą związana. Dużą rolę odegrała też kwestia przemocy wobec kobiet, również tej domowej. Serial idealnie nadaje się do pochłonięcia za jednym podejściem. Niektóre odcinki były tak dobre, że tydzień czekania na kolejny wydawał się torturą. Scenariusz jest przeładowany szczegółami. Możemy obserwować pracę po obu zainteresowanych stronach, zagłębić się w ich życie i poznać motywy, jakimi się kierowały. The People V. O.J. Simpson angażuje, hipnotyzuje i przyciąga. Można się spierać o wyrok, również o wykorzystywanie przez obronę faktów całkowicie niepowiązanych ze sprawą. Jedno pozostaje pewne. American Crime Story jest najlepszym serialem, jaki wyszedł spod ręki Murphy’ego. Niewątpliwym plusem jest tutaj fantastyczna obsada, której nie powstydziliby się najlepsi reżyserzy – Sarah Paulson, John Travolta, Cuba Gooding Jr, Courtney B. Vance, David Schwimmer.

11. 22. 63
Tym serialem platforma Hulu próbuje gonić Netfliksa i Amazon. Jest to adaptacja powieści Stephena Kinga, w której główny bohater cofa się do lat 60. ubiegłego wieku, aby zapobiec zabiciu prezydenta Johna F. Kennediego. Ten zaszczyt przypadł w udziale nauczycielowi angielskiego, w którego wciela się James Franco. 11.22.63 jest przepełniony szczegółami historycznymi oraz elementami charakterystycznymi dla epoki. Mężczyźni ubrani są w są w klasyczne garnitury, a kobiety w piękne sukienki. Nie jest to jednak kolejny Mad Men. Postać Jamesa Franco niejednokrotnie musi walczyć o życie, nie tylko swoje, ale i innych. Hulu zrobiło bardzo dobrą robotę przy produkcji, która należy do wymagających. Serial dobrze się ogląda, a każdy odcinek to kolejny puzzel w układance, która doprowadzi do winnego zabójstwa prezydenta Stanów Zjednoczonych. Franco wypada znakomicie i po kilku, dość skandalicznych rolach, jest to dobra odmiana.

The Night Manager
Czyli Hugh Laurie kontra Tom Hiddleston. Drugi z panów gra tam brytyjskiego szpiega, który infiltruje przestępcę, którego gra pierwszy z nich. The Night Manager również jest ekranizacją książki, nad którą pracowało angielskie BBC i amerykańskie AMC. Już pierwszy odcinek robi bardzo duże wrażenie pod względem realizacji. Kilkukrotnie zmieniane jest miejsce akcji. Jak można się spodziewać Laurie i Hiddleston spisują się znakomicie. Również nie trudno zauważyć, jak bardzo reżyser upodobał sobie piękne oczy Toma – ilość zbliżeń jest nie do policzenia. The Night Manager pełny jest słownych przepychanek i manipulacji. Aktorsko nie odstaje nikt. Cała fabuła jest spójna i rozwija się powoli, ale jest tego warta. Po obejrzeniu kilku odcinków serialu nie ma wątpliwości, że Tom Hiddleston byłby idealnym kandydatem na nowego Agenta 007.

The Path
Nowy serial platformy Hulu opowiada o życiu społeczności w kulcie. Można tu znaleźć odwołania do różnego rodzaju religii i wyznań, ale pierwsze, które przychodzi na myśl to Scjentolodzy. Co prawda, członkowie tego ruchu w mniejszym lub większym stopniu biorą udział w życiu społecznym „normalnych” ludzi, ale nawiązania są oczywiste. Głównym przywódcą kultu jest Cal (Hugh Dancy). Człowiek bardzo zdeterminowany, władczy i miły. Z drugiej strony potrafi być brutalny i w pełni wykorzystać swoją pozycję do realizacji własnych celów. Hugh Dancy w tej roli spisuje się fantastycznie. Oglądanie go to czysta przyjemność. W jednej scenie obserwujemy, jak z pełnym przekonaniem mówi o końcu świata, a w kolejnej jak brutalnie atakuje innego człowieka. Kolejnym aktorem, który skupia na sobie naszą uwagę jest Aaron Paul, czyli Jesse Pinkman z Breaking Bad. Paul wraca do seriali  i robi to w bardzo dobrym stylu. Jego bohater, Eddie, zaczyna wątpić w to, co wierzy kult. Wszystko zmienia się po wyjeździe do Chile. Jego żona, Sarah (Michelle Monaghan), podejrzewa męża o zdradę – bo przecież facet, który coś ukrywa zawsze zdradza. Rola Paula jest totalnie inna od tej w Breaking Bad. Przede wszystkim jest ojcem, który ma na względzie dobro swoich dzieci. Jest też człowiekiem skonfliktowanym. Z jednej strony musi sprostać oczekiwaniom Cala i Sary, a z drugiej próbuje dociec prawdy, która stoi za powstaniem społeczności, w której żyje.

Marcella
Po pierwsze za całe zamieszane odpowiedzialny jest Hans Rosenfeldt, który wcześniej zaprezentował światu, na przykład Most nad Sundem. Można, więc zakładać, że specyficzny klimat serialu zawdzięczamy jego osobie. Marcella skupia się na tytułowej bohaterce, która wraca do pracy w wydziale zabójstw londyńskiej policji. W Londynie zaczyna grasować seryjny morderca, którego zbrodnie przypominają te popełnione przed laty, a odpowiedzialny za nie człowiek właśnie wychodzi na wolność. Marcella mogłaby posłużyć za przykład, jak powinien być zrealizowany serial kryminalny. Anna Friel jest fantastyczna. Jest piekielnie zdolną aktorką. Aby podkreślić jeszcze bardziej kontrast postaci, w jakie w przeszłości się wcielała, można przytoczyć przykład Pushing Dasies. Tam była pogodną, zmartwychwstałą dziewczyną, która żadnych wyzwań się nie bała. Tutaj, zaangażowaną panią detektyw, której burzy się całe prywatne życie, psychika jej siada i ma zaniki pamięci. Jeżeli szukacie dobrego kryminału, który was zaskoczy, a przy tym zagłębi się w meandry ludzkiej psychologii, Marcella jest pozycją dla was. Tak, jak wspomniałam, serial nie zaoferuje nic nowego. Ot, policjantka szuka mordercy. To samo zobaczymy, na przykład w The Fall. Panuje tu jednak unikatowy, ciężki, bardzo specyficzny klimat, który również podkręca genialna Anna Friel.

The Five
Polski tytuł The Five jest wyjątkowo nieudany. Porzucony według Harlana Cobena brzmi okropnie. Wystarczyłby sam Porzucony, który co prawda nie jest dosłownym tłumaczeniem angielskiego tytułu, ale w pełni oddaje to, o czym serial jest. Policja bada sprawę morderstwa, a w wyniku badań dowodów zebranych na miejscu zbrodni, okazuje się, że znalazło się tam DNA chłopca, który zaginał 20 lat temu. The Five ma znakomitą obsadę! Tom Cullen, którego niektórzy znają z Downton Abbey, a inni z Weekend, będą zachwyceni. Aktor pokazuje się z zupełnie innej strony. Jest fantastycznie zaangażowany. Jego Mark potrafi być czuły wobec matki i Pru, ale brutalny, kiedy wymaga tego sytuacja. Jest szalenie inteligentny, sprytny i bardzo zdeterminowany, aby odnaleźć brata. Zachwyca też O.T. Fagbenle, u którego nie widzę Franka z Looking. Tutaj jest odpowiedzialnym tatusiem, bardzo dobrym policjantem i detektywem. Pomiędzy wszystkimi bohaterami czuć niesamowitą chemię, jakby faktycznie dorastali razem i znali się od dwudziestu lat. Każdy z nich ma swoje wspomnienia z feralnego dnia, kiedy zniknął Jesse, każdy ma poczucie winy i każdy angażuje się, aby go odnaleźć. The Five jest serialem na piątkę. Fantastycznie wciąga. I bezsprzecznie nadaje się do binge watchingu. Rozwiązanie całości może trochę szokuje, ale też zawodzi. Pięknie oddaje to przysłowie, że najciemniej jest zawsze pod latarnią. Serial ma brutalne momenty i jest dość ciężki, dlatego też szczęśliwe zakończenie wydaje się być nie na miejscu.

Preacher
Preacher to kolejne podejście AMC do ekranizacji popularnych komiksów. Głównym bohaterem serialu jest kaznodzieja z przeszłością, Jesse Custer, który zaczyna wątpić swoją wiarę i myśli o pozostawieniu kościoła, który prowadzi. Wtedy to otrzymuje „dar”, który pozwala mu rozkazywać ludziom. Zdaje sobie też sprawę, że jeszcze nie udało mu się dokończyć dzieła, które rozpoczął i postanawia pozostać w małym miasteczku w Teksasie. Preacher ma swój, niepowtarzalny klimat. Niektóre odcinki wypełnione są scenami, które mogą sprawiać wrażenie całkowicie ze sobą niepowiązanych. Ma to jednak głębsze znaczenie. Wszystko jest wykalkulowane i na swoim miejscu. Fabuła rozwija się powoli, ale w sposób bardzo satysfakcjonujący. Preacher może się pochwalić fantastycznymi postaciami. Kaznodzieja, w którego wciela się Dominic Cooper, irlandzki wampir oraz stara znajoma Jesse’ego to bohaterowie unikatowi, którzy świetnie się uzupełniają. Dobrze ogląda się ich osobno, ale to ich interkacje, są tym, co sprawia, że serial staje się wyjątkowy. Preacher może momentami nużyć, nie jest idealny, ale na pewno z biegiem czasu przekona do siebie każdego, kto chociaż raz rzuci okiem na jeden z odcinków.

Feed the Beast
Feed The Beast jest powrotem Davida Schwimmera do telewizji na trochę dłużej niż wAmerican Crime Story. W antologii Ryana Murphy’ego zagrał małą, ale ważną postać i spisał się fantastycznie. Już nie jest tylko Rossem z Przyjaciół. W nowym serialu AMC gra przede wszystkim ojca dziesięciolatka. Jego żona zginęła w wypadku i teraz sam wychowuje syna. Z więzienia wychodzi jego przyjaciel. W  głównych bohaterach odżywa marzenie otworzenia własnej restauracji. Feed The Beast jest dziwną kombinacją. Z jednej strony wykwintne jedzenie w modnej restauracji i dobrane idealnie wino. Z drugiej przestępczy świat Nowego Jorku, morderstwa i wielkie pieniądze. Wielkim minusem serialu jest to, w jaki sposób została napisana postać Schwimmera. Każda jego wymówka brzmi tak samo – straciłem żonę, mój syn matkę i teraz muszę z tym żyć. Feed The Beast ma potencjał by być bardzo dobrym serialem, niestety jeszcze musi nad sobą popracować. Zdecydowanie warty uwagi. Przede wszystkim ze względu na Schwimmera, który pokazuje na co go aktorsko stać.

Animal Kingdom
Animal Kingdom opowiada o młodym chłopaku, którzy przeprowadza się do długo nie widzianej rodziny, po tym jak matka umiera z powodu przedawkowania narkotyków. Trafia pod skrzydła swojej babci i wujków, którzy prowadzą życie nie do końca zgodne z prawem. Joshua z biegiem czasu zostaje wprowadzony w rodzinną działalność. Nie protestuje, wydaje się być przestraszony, uległy. Raz zdarza mu się ucieczka, ale szybko po interwencji Smurf (Barkin) zmienia zdanie. Głową całego przedsięwzięcia jest właśnie matka. Nie ma nic przeciwko narkotykom w domu, ma z synami bardzo bliskie relacje. To samo oferuje nowemu członkowi rodziny, który szybko zadamawia się w nowym miejscu. Animal Kingdom świetnie zagłębia się w relacje rodziny, której członkowie mają coś na sumieniu. Wydaje się, że to kolejne Banshee, ale z mniejszą ilością brutalności, seksu i różnorodności kulturowej. Dlaczego? Bo mamy do czynienia z serialem, gdzie wszystkie postaci to antybohaterowie. Obserwujemy ludzkie zachowania, zdolność do adaptacji w nowym miejscu. Kolejne odcinki wypadają lepiej niż poprzednicy, a to dobrze wróży. Serial jest śmiały, hipnotyzujący, ma szczególny klimat.

Queen of the South
Queen of the South oparto na książce Artura Pereza-Reverte. Co ciekawe, nie jest to pierwsza adaptacja La Reina del Sur. Pierwszą z nich była telenowela produkcji Telemundo. Serial opowiada historię Teresy Mendozy (Alice Braga). Kiedy jej chłopak, handlarz narkotyków, niespodziewanie zostaje zamordowany, Teresa zmuszona jest do ucieczki. Schronienie znajduje w Stanach Zjednoczonych. Tam połączy siły z kimś z przeszłości, aby pokonać barona narkotykowego, który ją ściga. W tym czasie, kobieta posiądzie umiejętności handlu i zdobędzie strategiczną pozycję, jako szef jednego z karteli narkotykowych Ameryki. Niewątpliwym plusem Queen of the South jest Alice Braga. Jej Teresa jest silna, zdeterminowana i bardzo ciągnie cały serial w górę. Może się okazać, że to dzięki niej produkcja USA Network odniesie sukces. Po kilku odcinkach widać, że nie jest to kolejna prestiżowa pozycja, którą będzie chciał zobaczyć każdy. Ale nawet do takiej nie aspiruje. Nie będzie to kolejne Narcos, ani Breaking Bad. Ale też nie chce nimi być. Queen of the South oferuje kompleksową protagonistkę, ciekawą historię i Alice Bragę, która jest znakomita.

Roadies
Wyobrażaliście sobie kiedyś życie w trasie? Bycie wielką gwiazdą muzyki w stylu Adele, Coldpay czy Rihanny? Koncerty czasami grane są z dnia na dzień, a przecież ktoś musi je przygotować. O tym jest Roadies. Grupa ludzi, która zajmuje się budową sceny, odpowiednim oświetleniem, nagłośnieniem i ogólnie organizacją wydarzenia, jakim jest koncert. Na wstępie trzeba zaznaczyć, że jest to komedia, chociaż bardziej wpisuje się w klimat dramedy. I nie, nie trwa dwudziestu minut, a godzinę. Tematyka Roadies jest dość oryginalna. Mieliśmy już serial o kulisach branży reklamowej, branży muzycznej, narkotykowej, mogliśmy oglądać lekarzy przy pracy. Teraz Showtime zabiera nas za kulisy wielkich wydarzeń muzycznych. Postaci są zróżnicowane, co przy tak dużej grupie ludzi nie powinno raczej dziwić. Na pierwszy plan wysuwa się jednak Kelly Ann (Imogen Poots), Shelli (Carla Gugino) oraz Bill (Luke Wilson). Wszyscy tam się dobrze znają i rozumieją, dzięki czemu udaje im się pracować sprawnie i skutecznie. Przywiązanie i klimat, jaki panuje wśród tej rodziny, jest czymś, co nie pozwala jej opuścić. Oczywiście, jak w każdej branży, tak i w tej najważniejsze są pieniądze, co też odbije się na naszych bohaterach. Roadies jest świetnym oderwaniem się od rzeczywistości. Jego bohaterowie są oryginalni, w pewnym sensie wolni, a oglądając serial, po prostu chcemy znaleźć się na ich miejscu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *